Co powiecie na to, żeby osłodzić sobie początek tygodnia…
butami deserowymi? Nie wiem czy takie pojęcie istnieje w jakimkolwiek słowniku
frazeologicznym, ale skoro mamy zadomowione w języku (i modzie)
sukienki koktajlowe to dlaczego nie miałoby w nim być miejsca dla równie miłych
dla ucha butów deserowych? Tym bardziej że to bardzo
pojemna (i przyjemna) estetycznie kategoria obuwia, choć – w przeciwieństwie do ww.
sukienek – nie mająca wiele wspólnego z klasyczną elegancją.
