12 sierpnia 2013

Buty deserowe


Co powiecie na to, żeby osłodzić sobie początek tygodnia… butami deserowymi? Nie wiem czy takie pojęcie istnieje w jakimkolwiek słowniku frazeologicznym, ale skoro mamy zadomowione w języku (i modzie) sukienki koktajlowe to dlaczego nie miałoby w nim być miejsca dla równie miłych dla ucha butów deserowych? Tym bardziej że to bardzo pojemna (i przyjemna) estetycznie kategoria obuwia, choć – w przeciwieństwie do ww. sukienek – nie mająca wiele wspólnego z klasyczną elegancją. 

źródło: Scarlet Fever Footwear

Na dobry początek znajomości z nią proponuję obuwnicze wydanie sztandarowego letniego deseru: lodów. Te najbardziej popularne tego lata pachną owocową gumą do żucia i są dziełem samego Karla Lagerfelda, który czółenkom Melissa Incense dorobił fantazyjne obcasy w kształcie waflowych rożków zwieńczonych porcją kolorowych słodkości (więcej na ten temat tutaj). Pomysł wyjątkowo zabawny i… wyjątkowo mało oryginalny zarazem, bo podobnie smakowite obcasy pojawiały się już m.in. w ręcznie malowanych szpilkach marki Oyee Design (model Yummy) oraz w eklektycznych, przywodzących na myśl zawartość piknikowego koszyka (i sam koszyk) projektach Irregular Choice o wdzięcznej (i jakże adekwatnej!) nazwie May Contain Nuts Ice Cream Cone Shoes.



Irregular Choice, model May Contain Nuts Ice Cream Cone 

Oprócz szpiczastej klasyki obuwnicze lody występują też w płaskiej wersji kanapkowej, czego przykładem są choćby apetyczne Vansy Era autorstwa amerykańskiego rysownika i malarza Carla Floyda Medleya III.


Po tej poczwórnej porcji kremowego orzeźwienia czas na coś zdecydowanie lżejszego, ale nie mniej słodkiego: soczyste, letnie owoce. Moje najnowsze odkrycie prosto z obuwniczego sadu to Scarlet Fever Footwear – australijska marka, za którą kryje się Kira Goodey – kostiumografka i projektantka mająca za sobą współpracę m.in. z domem mody Alexandra McQueena oraz Paulem Thomasem i Natachą Marro. Nabyte w jej trakcie doświadczenia plus przekonanie o tym, że mody nie wolno traktować zbyt poważnie zaowocowały – w sensie dosłownym – wiosenno-letnią kolekcją koturnów wzorowanych na arbuzach, ananasach, grapefruitach oraz bananach (te ostatnie owoce sprawdzają się też dobrze jako pomysły na klapki bądź obcasy–słupki, co udowodniły już m.in. projekty Kobiego Leviego oraz Sergia Zambona). 


Kobi Levi, 2010


Jeśli taka porcja witamin to dla Was wciąż za mało, to... nie pozostaje mi nic innego jak zaproponować prawdziwą owocową sałatkę, czyli bananowo-ananasowo-winogronowo-truskawkowo-jabłkowo-pomarańczowe czółenka Charlotte Olympii (wprawdzie to model z 2011 roku, ale mam nadzieję, że nikomu nie zaszkodzi;-)). Smacznego!

Charlotte Olympia, model Bananas is My Business, 2011 


1 komentarz:

  1. Hej świetny blog :) zapraszam do mnie można obserwować :)

    http://alex-faashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń