13 maja 2014

Pół-buty Mohop Shoes


Czy w branży obuwniczej można odnieść sukces samą podeszwą? Oczywiście, że można i to niekoniecznie zaawansowaną technologicznie czy czerwoną, czego najlepszym przykładem jest marka Mohop Shoes opierająca swoją działalność na produkcji spodniej części obuwia oraz prostych akcesoriów, dzięki którym każda butoholiczka może w kilka chwil, własnymi rękoma i wedle własnego gustu(!) doprodukować (czy bardziej precyzyjnie: dopleść) świeżo kupionym butom część wierzchnią.

źródło: Mohop Shoes


W Polsce o tym nietypowym obuwiu/rozwiązaniu technologicznym zrobiło się głośno mniej więcej trzy lata temu na fali sukcesu rodzimych marek oferujących personalizowane buty, ale historia Mohop Shoes jest o ładnych parę wiosen dłuższa: sięga roku 2005 i remontu w domu chicagowskiej architektki Annie Mohaupt. Remontu, który pozostawił po sobie sprzęt do obróbki drewna i zainspirował kreatywną, niestroniącą od fizycznej pracy właścicielkę do wykorzystania go w celu stworzenia prototypu ekologicznych, wygodnych, a zarazem zabawnych sandałów (choć nie wiem czy głębsze drążenie tematu inspiracji nie doprowadziłoby np. do zdjęć Niny Leen dokumentujących amerykańską rzeczywistość sprzed ponad pół wieku, na których kobiety noszą podobne obuwie własnego wyrobu z racji wojennych trudności zaopatrzeniowych). Te trzy cechy w połączeniu z zyskującymi na popularności (i znaczeniu) ideami customizacji oraz trendem DIY okazały się kluczem do sukcesu i przesądziły o tym, że Annie Mohaupt zaczęła sprzedawać swoje programowo nieskończone pół-buty nie tylko na rynku amerykańskim, ale także w Azji i Europie (w naszym kraju dystrybuuje je Fair Fashion Store).


źródło: Mohop Shoes


Dziś Mohop Shoes to nie jeden, a kilka rodzajów ergonomicznych podeszew o różnej wysokości obcasa powstających z kauczukowca uprawianego na plantacjach zarządzanych zgodnie ze standardami zrównoważonej gospodarki leśnej i nie kilkanaście, a co najmniej kilkadziesiąt kolorowych wstążek i tasiemek (standardowo do każdej pary dodawanych jest siedem, ale można dokupić kolejne) oraz większych i mniejszych drewnianych oczek, dzięki którym możliwości zaplatania materiału wokół podeszew przybywa w tempie geometrycznym (aby się o tym przekonać wystarczy odwiedzić choćby wypełniony inspiracjami profil markina Pintereście).

Niestety, te przyjazne środowisku i stopom buty nie są do końca przyjazne portfelom butoholiczek, ale… biorąc pod uwagę fakt, że dzięki wymianie tasiemek da się je dopasować do praktycznie każdego letniego stroju, może jednak warto się skusić? ;-)


źródło: Mohop Shoes

źródło: Mohop Shoes



2 komentarze:

  1. Nie włożyłabym ich... co nie oznacza że są złe ;)
    W sobote czeka mnie Botticelli Day .... mam nadzieje wyszarpać coś za dobrą cenę ;)
    http://via-del-corso.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę udanych łowów w takim razie! :)))

      Usuń